Jak zostać antysemitą, albo piachem w oczy gojów. (1/2)

 

Autor: Krzysztof Ligęza
Opublikowano: 18.07.2009

Jak zostać antysemitą, albo piachem w oczy gojów.

Nic nie lansuje antysemityzmu skuteczniej niż oszczercze kalumnie, oczywiste łgarstwa,
wydumane żądania oraz stek antypolonizmów lejących się z ust ludzi złych, obarczających
Polaków odpowiedzialnością za Shoah.

W kwietniu 1996 roku, Israel Singer, ówczesny sekretarz Światowego Kongresu Żydów,
zagroził, że jeśli Polska nie zrealizuje żądań finansowych społeczności żydowskiej w geście
zadośćuczynienia żydowskim roszczeniom majątkowym, to będzie upokarzana na arenie
międzynarodowej (19 kwietnia 1996 roku Agencja Reutersa donosiła z Buenos Aires: „Israel
Singer, General Secretary of the World Jewish Congress stated that: If Poland does not satisfy Jewish claims it will be publicly attacked and humiliated in the international forum”).

I tak właśnie się dzieje. Niektórzy Żydzi usiłują utytłać w szambie kłamliwych pomówień
swych niegdysiejszych dobroczyńców, powiadając im między wierszami: zapłaćcie, albo
będziemy pluć tak długo, aż zapłacicie.

Dla przykładu kilka próbek licznych antypolonizmów: „W czasie II wojny światowej Polacy
eksterminowali trzy miliony Żydów, jako projektodawcy i wykonawcy Endlosung”.
„Oświęcim jest symbolem ludobójczego barbarzyństwa Polaków, którzy mordowali Żydów”.
„Polacy robili to jako alianci nazistów.” „Armia Krajowa, na rozkaz polskiego rządu
emigracyjnego, systematycznie mordowała Żydów”. „Polacy wymordowali więcej Żydów niż
naziści”. „Po wojnie [Polacy] biegali za Żydami z kamieniami, marząc o tym, żeby jak
najszybciej ich dobić”. „Ludobójstwo dokonane na Żydach Polacy usprawiedliwiają
racjonalizując je, i w ten sposób całkowicie wyzbywają się poczucia winy”.

Z tego rodzaju bredni świat czerpie wiedzę o polskim antysemityzmie. Słucha tych bzdur,
zapamiętuje je – i głupieje, w rezultacie akceptując przekonanie, iż skoro Niemcy usytuowali
obozy koncentracyjne nad Wisłą, znaczy to, że rząd polski wyraził zgodę na ich budowę,
zatem w pełni uprawnione są twierdzenia o „polskich obozach koncentracyjnych”, a co za
tym idzie, każdy Polak na widok mordowanego Żyda pęka z satysfakcji, bo Polak, wiadomo,
to szuja, łajdak, łotr i w ogóle podła kanalia.

METODA „NA GROSSA” (I „NA BARBURA”)
Podobne oszczerstwa rozpowszechnia się wszerz, wzdłuż i w poprzek ziemskiego globu, od
kilkudziesięciu lat wmawiając światu, że naród polski jest narodem zbrodniarzy. Jednak po
1996 roku mamy do czynienia z wyraźną intensyfikacją zniesławień. I choć kłamstwo ma
krótkie nogi, ma ich mnóstwo. Są zatem i tacy, którzy przekonują, że Mojżesza, wiodącego
Naród Wybrany przez pustynię, z antysemickich proc ostrzeliwały zza wydm polskie dzieci.

W proces oczerniania Polaków znakomicie wpisuje się również twórczość Jana Tomasza
Grossa, zwłaszcza szeroko reklamowana książka „Strach. Antysemityzm w Polsce po
Auschwitz”. Przy czym główna teza Grossa: Polacy mordowali Żydów po wojnie z poczucia
winy, ponieważ wraz z Niemcami zabijali Żydów w czasie wojny, w moich uszach
zabrzmiała równie horrendalnie, jak brzmiałoby twierdzenie, iż niektórzy z ocalałych Żydów oczerniają Polaków wyłącznie dlatego, by uniknąć odpowiedzi na pytanie co uczynili, żeby
ocaleć. Albo czego nie uczynili, by ocalić swoich braci.

Gdybym dokumentował żydowski terroryzm w Palestynie po II wojnie światowej, po czym w ramach wnioskowania pozwoliłbym sobie na wyrażenie opinii, iż większość Żydów to
bezlitośni mordercy, postąpiłbym dokładnie metodą Grossa.

Istnieje też jej odmiana łagodniejsza literacko, a przy tym absolutnie pozamerytoryczna,
„salonowa” (od: Salon24) odmiana, pt. „na Barbura”, kiedy to prezentuje się światu tak
zwaną inteligencję alternatywną. Oponentowi przypina się wówczas łatkę „showmana”, a
następnie wali po oczach: „Showmanem” rzygam już od dawna – wyjątkowo ohydne
zjawisko”. Ale zostawmny Barbura barburolizom w ich barburościeku, bo to w istocie
zjawisko wyjątkowo ohydne – choć przez Adminów Salonu24 dla klikalności hołubione
doprawdy bezwstydnie.

Gross, klecąc antypolskie paszkwile (pierwszym byli „Sąsiedzi”), usiłował widocznie leczyć
jakieś ukryte kompleksy. Szkoda czasu na ich roztrząsanie, niech zajmą się tym lekarze
psychiatrzy. Jednak w kontekście rozlewającej się coraz powszechniej nienawiści do
Polaków, warto przypomnieć, jak wyglądały relacje polsko-żydowskie na przestrzeni
wieków. Ostatecznie Żydzi przez stulecia odgrywali nad Wisłą olbrzymią rolę, rolę na tyle
poważną, że właściwie niemożliwe jest przedstawienie historii Polski z pominięciem
stosunków polsko-żydowskich. Zaś Polacy mogą na tej historii oprzeć się z dumą.

ŻYDOWSKI RAJ
Przed wiekami Żydów prześladowano w całej Zachodniej Europie. Wyrzucano ich z
Portugalii i Hiszpanii, przeklinano w Anglii, dyskryminowano we Francji, gnębiono w
Niemczech i na półwyspie Apenińskim. Pogromy zdarzały się powszechnie, więc kto tylko
mógł, uciekał daleko, jak najdalej, niechby i tam, gdzie rósł przysłowiowy pieprz.

Dla Żydów rósł i owocował on nad Wisłą. Tylko tu oferowano im schronienie, przyjmowano
przyjaźnie, życzliwie, serdecznie. W latach 1340-1772, populacja Żydów w Polsce wzrosła
75-krotnie, a w wieku XIX Polska stała się kolebką jednej trzeciej światowej populacji
Żydów. Słynny myśliciel żydowski Isserless zanotował: „Jeśliby Bóg nie dał nam takiego
kraju za schronienie, los Izraela byłby nie do zniesienia”.

To w Polsce od nowa budowali Żydzi swój świat, nazywając przyjazny im kraj „żydowskim
rajem”. Nadzwyczaj celnie. W Rzeczypospolitej dysponowali niespotykaną w owych czasach
wolnością. Przywileje gwarantowały im władze. Mieli możliwość praktycznie
nieograniczonego rozwoju społecznego. Dysponowali własnym samorządem terytorialnym,
instytucjami kulturalnymi, funkcjonował żydowski sejm, reprezentujący interesy narodu
żydowskiego wobec państwa polskiego (z siedzibą w Lublinie).

Nie będzie twierdzeniem na wyrost, że w dużym, być może nawet decydującym stopniu, to
właśnie dzięki polskiej gościnności, dzięki Polakom, Żydzi zachowali swą kulturę oraz
religijną i narodową tożsamość. Przyznają to także żydowscy historycy (Lewin, Lotvinoff i
inni), którzy oceniali, że polskie ustawodawstwo wobec Żydów mogłoby stanowić wzór dla
ustawodawstwa czasów nowożytnych, oraz że „Polska uratowała Żydów od całkowitego
wyniszczenia”.

DZIEL I RZĄDŹ
Pokojowe współistnienie trwało kilkaset lat, póki rozdrapujący Polskę zaborcy nie wcieliliw
życie zasady „dziel i rządź”. Wzajemne układy popsuły się, gdy Polacy zaczęli głośno
artykułować niechęć w stosunku do tych Żydów, którzy kolaborowali z wrogiem podczas
wojen napoleońskich oraz przy tłumieniu narodowych powstań (w owym czasie grupy
antypolskich Żydów cechowała szczególna agresywność, na przykład często obejmowali oni
majątki rekwirowane powstańcom przez zaborców).

W Polsce międzywojennej antysemityzm istniał, jak wszędzie, lecz antyżydowskie
wystąpienia były znacznie rzadsze niż gdziekolwiek w ówczesnej Europie. Antoni
Zambrowski: „Żydzi mieli w Polsce szkoły religijne i świeckie z językiem żydowskim i
hebrajskim, swój teatry, kluby sportowe, nawet kinematografię. Działały swobodnie różne
żydowskie stronnictwa polityczne, które miały własnych posłów w Sejmie. Wydawały one
gazety po polsku i żydowsku”.

Rzekomo antysemicka Polska przyjęła w tym okresie (nadała obywatelstwo) tysiącom
żydowskich imigrantów z hitlerowskich Niemiec oraz bolszewickiej Rosji. Działo się tak
mimo nacjonalizmu zwolenników „Judeopolonii”*), mimo obojętności czy wręcz wrogości
Komunistycznej Partii Polski wobec dążeń niepodległościowych Polaków (organizację w
większości tworzyli działacze pochodzenia żydowskiego), mimo pamięci o 1920 roku, o
Żydach nawróconych na marksizm, najpierw entuzjastycznie witających wkraczających na
polskie ziemie Sowietów oraz udzielających wsparcia najeźdźcom, a później przez lata
śniących o „Polskiej Republice Rad” (w 1937 roku warszawska organizacja komunistyczna w
65. procentach składała się z Żydów).

A potem przyszedł rok 1939, druga wojna światowa, siedemnasty dzień września, kolaboracja Żydów z Sowietami na Wileńszczyźnie i we Lwowie. I przyszło zadekretowane przez Niemców „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”.

Nie wolno przy tym zapominać, że o ile rządy państw Europy Zachodniej kolaborowały z
Niemcami przy eksterminacji Żydów, zaś jednostki pomogły przetrwać niewielkiej ich
liczbie, to w Polsce, bez pomocy Polaków, bez zaangażowania struktur polskiego państwa
podziemnego, nie ocalałby żaden Żyd. Ocalało wielu, choć za ich ukrywanie groziła w Polsce
kara śmierci, wymierzana przez Niemców całym rodzinom. Rozstrzeliwano bądź wieszano
jak leci: mężczyzn, kobiety, dzieci, starców, nawet niemowlęta (casus rodziny Ulmów). Za
ratowanie Żydów Niemcy egzekwowali odpowiedzialność zbiorową, dlatego Polacy złożyli
tak potworną daninę krwi. Według różnych źródeł, za pomoc Żydom zginęło od 120-180
tysięcy Polaków; za ukrywanie Żydów palono całe wsie, mieszkańców wyrzynając w pień.

Koniec części pierwszej …

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s